Fani modyfikacji aut dobrze wiedzą, że czasem najlepsze projekty wychodzą z najbardziej niepozornych baz. I taki właśnie jest bohater tego wpisu – Volkswagen Polo 6R, który przeszedł totalną metamorfozę dzięki pasji i zaangażowaniu właściciela.
Od miejskiego szaraczka do rakiety na kołach
W materiale od CarMood974 zobaczyć można historię projektu, gdzie do miejskiego Polo 6R wszczepiono legendarne 1.9 TDI. Co ciekawe, auto pochodzi z francuskiej wyspy Reunion na Oceanie Indyjskim, co nadaje mu dodatkowego, egzotycznego charakteru. Krzykliwy żółty lakier to dopiero początek tej metamorfozy. Właściciel nie tylko wrzucił większy silnik, ale także wycisnął z niego około 180 koni mechanicznych – czyli tyle samo co w fabrycznym Polo 6R GTI! Przy niewielkiej wadze auta daje to naprawdę konkretnego kopa.
Modyfikacje, które robią robotę
Właściciel większość prac ogarnął sam. Sportowy charakter podkreślają 18-calowe felgi, obniżone zawieszenie i szereg modyfikacji wizualnych nadwozia. Wśród nich przedni zderzak od Polo 6R WRC Street, tylny zderzak od wersji R-Line z dyfuzorem pomalowanym na czarno i wyróżniającą się dużą końcówkę wydechu, przyciemnione przednie i tylne lampy, a do tego czarny dach, który świetnie kontrastuje z żółtym lakierem.
Warto zwrócić szczególną uwagę na felgi – to dość szerokie, 18-calowe obręcze pochodzące z Seata Leona 1M 1.8 T Cupra R (2002-2005), o numerze katalogowym 1ML601025A i specyfikacji: 7.5Jx18H2 ET38 5×100 . Taki wybór nie tylko poprawia wygląd, ale także zapewnia lepsze prowadzenie i możliwość montażu szerszych opon.
Projekt opiera się na 3-drzwiowej wersji Polo 6R. We wnętrzu można dostrzec wymianę fabrycznego radia RCD-210 na jednostkę Pioneer, co prawdopodobnie pozwoliło niewielkim kosztem zyskać dodatkowe funkcje, takie jak odtwarzanie muzyki przez USB.
Sleeper czy show-car?
Projekt to świetny przykład tzw. “sleepera” – samochodu, który mimo sportowych akcentów, na pierwszy rzut oka nie zdradza pełni tego, co kryje pod maską.
Z jednej strony mamy krzykliwy kolor, z drugiej – sylwetkę niepozornego Polo, które większość kojarzy z ekonomicznym, 3-cylindrowym miejskim autem. Przeciętny kierowca na ulicy pewnie pomyśli, że to po prostu kolejne “Polo ze zmienionym zderzakiem”. Doceniam, że właściciel postawił na oryginalny wygląd Polo, zachowując czysty, fabryczny wygląd sylwetki zamiast obwieszania samochodu budżetowymi dokładkami z AliExpress czy Maxton Design.
Galeria: żółta bestia w obiektywie
Wybrałem kilka najbardziej reprezentatywnych klatek z filmu, które pozwalają lepiej przyjrzeć się modyfikacjom. Sprawdźcie sami, jak prezentuje się to Polo po metamorfozie:
















Wideo
Rzućcie okiem na materiał, który pokazuje, że z odrobiną wiedzy, determinacji i zajawki można stworzyć naprawdę wyjątkową Polówkę bez wydawania fortuny. To świetny przykład na to, że nawet przy ograniczonym budżecie da się zbudować auto dające mnóstwo frajdy i respekt na ulicy.
Poniższe nagranie świetnie prezentuje zarówno wygląd, jak i imponujące osiągi tego projektu:
Nie sposób nie zauważyć charakterystycznego czarnego dymu podczas przyspieszeń – co dla wielu fanów diesla jest wręcz pożądanym efektem, zgodnie z popularnym w środowisku petrolheadów hasłem “diesel musi dymić” 😀
Na pewno do codziennej jazdy dobrze byłoby mieć jakąś ekonomiczniejszą, słabszą mapę, żeby nie jeździć cały czas tak dużym generatorem dymu 🙂
Jak widać na filmie, Polo mimo imponujących modyfikacji, jest jeszcze w procesie rozwoju. Właściciel wspomina o planach dalszej rozbudowy projektu, co tylko potwierdza, że w tym niepozornym aucie drzemie jeszcze spory potencjał. To klasyczny przykład projektu, który ewoluuje wraz z wizją i możliwościami swojego twórcy. Szkoda, że nie ma żadnej informacji np. o instagramie właściciela, bo chętnie śledziłbym losy tej żółtej bestii. Zapowiada się obiecująco!
PS. Wolicie fabryczne wozy czy doceniacie taką motoryzacyjną kreatywność?