Problem blaszanego garażu, który dodatkowo ma ciemnobrązowy dach jest taki, że w lecie podczas słonecznych dni wewnątrz było ponad 40 stopni, a zimą zerowa izolacja nie pozwalała nawet na łatwe ogrzanie garażu za pomocą zwykłego grzejnika elektrycznego – bo ciepło szybko uciekało…
Postanowiłem więc obić sufit i ściany styropianem. Na sufit wrzuciłem białe panele z PCV, a na ściany płyty MFP, które w czasie covidowym bardzo ciężko było gdziekolwiek znaleźć, a jak już były, to w dość zawyżonych cenach…
Poza płytami MFP większość rzeczy udało się przywieźć roboczą Polówką 9n3.
























Wnętrze w kolorze płyt MFP wyglądało dość specyficznie, z dalszej odległości przypominało obicie tablicą korkową.
Żeby zabezpieczyć płyty (które w teorii są odporne na wilgoć), postanowiłem je pomalować. Od wilgoci tak samo jak od farby na płytach bardziej uwydatnia się struktura wiór. Nie znalazłem żadnej farby typowo pod płyty MFP, ale według internetów do zabezpieczenia wszelkiego rodzaju drzewa dobrze nadaje się lakier uretanowy. Do pomalowania bezbarwnej warstwy zabezpieczającej użyłem lakieru zewnętrznego Polifarb Dębica Uretolux, który według opisu przeznaczony jest do stosowania na każdego rodzaju gatunkach drewna oraz elementach wykonanych z materiałów drewnopochodnych i tworzy połyskującą, bezbarwną powłokę odporną na wilgoć i wodę. Miał też być bezbarwny, nie barwić i nie powodować przyciemnienia – jednak jak się później okazało, nawet po wyschnięciu płyty były dużo ciemniejsze.








Po kilku warstwach zrobiło się jak w trumnie, więc żeby jakoś to wyglądało postanowiłem pomalować je na biało-niebiesko. Niebieskie na dole ściany nie będą się tak brudzić, a białe od połowy rozjaśnią garaż.
Żeby to dobrze pokryć użyłem silnie kryjącej emalii do drewna i metalu od dekoral.


























